Tuesday, 3 May 2011

The moon under her feet

Some Muslims are convinced that the Holy Virgin Mary is considered by us, Catholics, as some kind of goddess.
False opinions, like the one just mentioned, are repeated not only by the followers of Muhammed but also by uneducated and malicious people of all nations. 
And still Immaculata is as much created, human person, as the holy one.
Here lies the great role of Mary, that's why we really need her in and for our Church.
For she, just like the glowing moon,  both reflects and is a reflection of the Light of Christ-our only Sun, showing us at the same time that the sanctity is for every human being, and not only for God.

--
Tomasz, Racibórz


PS. Mary, Queen of Poland, pray for us!

Monday, 2 May 2011

Jego Miłość, Jego Droga, Jego Ramiona (PL)



Niedziela Miłosierdzia Bożego – pierwszy poniedziałek po Wielkanocy, 2011 r.

Dedykuję wszystkim Osobom, obdarowanym przez Boga swoistą sprawnością, pytającym Go teraz „dlaczego?”

Świętość. Cel, którego istotą jest przyozdobienie Nieba, obecnością w Nim duszy człowieka, wdzięcznego Panu za życie doczesne, stał się już z pewnością udziałem wielu naszych Braci i Sióstr, budujących we Wieczności Kościół Chwalebny. Pośród wymienionych, pobłogosławionych łaską wiary rzesz ludzkich, znajduje się bez wątpienia bł. Jan Paweł II, który w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, 01.05.2011 roku, uczynił ku swej osobistej świętości – przy aklamacji i radości wiernych z całego świata – znaczący krok.

Niech fakt ten, stanie się przyczynkiem do rozważań nad istotą przeznaczenia człowieka w spotkaniu z Bogiem i nad ludzkimi drogami ku temuż Miłosiernemu Bogu.

Warto przy tym zauważyć, że życie jest radością właśnie dzięki Celowi świętości, który to jaśnieje przed człowiekiem od momentu narodzin. Radość ta jednak jest spełnioną dopiero w Niebie, do którego prowadzi nierzadko cierpienie, łzy, błogosławienie uśmiechem światu, który nie chce się do nas uśmiechać. Jest to zresztą zgodne z tym, co zapowiadał swym (niejednokrotnie niedoszłym) uczniom sam Chrystus, wzywając ich do zaparcia się siebie, gotowości przyjęcia cierpień, czy upokorzeń, które muszą nadejść, nim człowiek będzie gotowy – niczym Syn Marnotrawny – poczuć ciepło przygarniających go Ramion Ojca. Bez bólu zresztą, nie docenilibyśmy Miłości Bożej, już na ziemi zadowalając się Jej namiastką.

Oczywiście, człowiek żyjąc najpierw na tym świecie, jest konkretnie osadzony w marzeniach, których spełnienie mogłoby było się stać jego udziałem. Jest to normalne i ludzkie – oddychamy bowiem ziemskim powietrzem, zmysły cielesne chcą chłonąć ten świat, oczy – sycić się jego obietnicami.

Bóg jednak widzi dalej i w szerokiej perspektywie naszego oraz powszechnego szczęścia, mieszczącego się w ramach Jego najświętszej Ekonomii Zbawczej, nierzadko Wskazuje, iż to co ludzkie nie wystarcza, bądź nie pomaga w osiągnięciu pełni zbawienia.

Jest to bardzo istotne stwierdzenie, gdyż czasem myślimy, że drogę do świętości możemy obrać sobie sami...Niestety, a może na szczęście – Pan, wiedząc co jest naprawdę najlepszym – często weryfikuje to, co zakłada sobie Kwiat Jego Stworzenia. Świętość dlatego jest świętością, iż prowadzi człowieka przez drogi, które wydają mu się ciężkimi lub nie do przejścia, bo każą wykraczać poza własne zamierzenia, plany, czasem też poza piękne marzenia.

Iż jest to ciężkie wyzwanie, wiedział zapewne bł. Jan Paweł II – inaczej nie zawierzyłby się cały Maryi, która jak najmilsza Matka, ochroniła Go od zwątpienia i upadku wiary w Boga i człowieka; Ich to dobrej i kochającej naturze, rzuciły wyzwania działania wojenne ogarniające Europę w latach 1939-45 (przypomnijmy, iż niektórzy w analogicznych warunkach, skłonni byli popadać w skrajny pesymizm – wyraża to choćby fragment wiersza L. Staffa pt. „Tak. Bóg opuścił ziemię”, w którym człowiek opisany jest jako „dzika bestia”, a Bóg – to dezerter).

Również następca Karola Wojtyły na Stolicy Piotrowej, zrozumiał iż nie zawsze drogi świętości, są tymi, które możemy sobie dowolnie wybierać, kształtować lub poszerzać dla naszej wygody.

Wolałby On zapewne być kiedyś wspominany jako święty teolog, podjął się jednak z heroizmem wyzwania, które nałożyło na niego konklawe i po dziś dzień kieruje Kościołem św. ku chwale Bożej. Jedynym znakiem – podkreślającym wymownie, iż Benedykt XVI cierpiał po ludzku po wyborze na Głowę Kościoła, jest niedźwiedź wpisany w aktualnie obowiązujący herb papieski; herb ten symbolizuje przecież zwierzę pociągowe, które początkowo może niezbyt chętnie, ale za to potem – z całym zaangażowaniem, przyjmuje w imię ważniejszej niż ono sprawy, wszystkie ciężary służby swemu Panu. Symbol ten, jest dyskretnym zwróceniem uwagi na to, czym jest Boża Droga.

Nie zawsze bowiem chcemy iść tam gdzie nas prowadzą, zawsze jednak winnyśmy widzieć nasze powołanie w kontekście głośno powtarzanej i często przypominanej Modlitwy Pańskiej. Niech każde „Ojcze Nasz”, przypomina nam, że świętość to nie tylko przyszłość, ale też dana-zadana teraźniejszość – niekoniecznie kształtowana tak, jak my marzymy, ale jak On chciał planując nasze życie od zarania świata, układając na swej dobrej Dłoni i przeznaczając do drogi najlepszej dla Nas...Bo łaska ( czy szerzej świętość) – powtórzmy za Akwinitą – budowana jest na naturze ( sprawność bądź jej brak, już często są wskazaniami do konkretnych powołań), po to byśmy wykraczając poza siebie i oczyszczając łzami obmywającymi duszę, mającą mieć udział w uczcie paschalnej, mogli kiedyś powiedzieć:
Dzięki Ojcze, iż wybrałeś dla mnie i całego świata najlepszą z możliwych Dróg – Drogę (ku) Twojej Miłości”.
Drodzy – pełni, a nieraz może błagający o dar heroiczności cnót – powtarzajmy te słowa za ufającym Chrystusem, pierwotnie umęczonym na Golgocie, później zaś zmartwychwstałym dla Nas ku Niebu.  

--
Tomasz, Racibórz

Sunday, 1 May 2011

Will I see him again?

Me and JPII in 1999
Right now, as we reach the beatification day of the late Pope John Paul II, we may and should read his encyclical letters, memoirs about him,  but first and foremost we are obliged to imitate his way of living more passionately.

That's easier said than done, isn't it?

Sometimes, especially when imitation of Pope's virtues is a hard thing to do, we may even look at some photo of John Paul, and then pray silently or cry out using the following words : Please help me to see you again.


--
Tomasz, Racibórz

Please pray for me to the Merciful Jesus.

Wednesday, 27 April 2011

Not only for Cristeros

After the joy of Easter Sunday, as the whole Easter period is closer to its end,  the question may rise: is it possible to stay joyful and proclaim one's happiness due to the Resurection of Christ all the time? 


In my opinion, one can achieve said goal - even in spite of their personal tragedies, disasters or disappointments.

All that need to be done by a person in order that he/she may rejoice from Jesus' Resurrection in a constant manner, is one's emulation of bl José Luis Sánchez del Río in saying,  just as he did, with all one's heart, soul and life: "Long life Christ King! Long live the Virgin of Guadalupe!" and not the "Christ is dead",  whenever opportunity to sin is near. 


--
Tomasz, Racibórz

Thursday, 21 April 2011

Just look, listen and love


From the evening of the first Holy Thursday until the end of the first Good Friday, Our Lord has suffered so much...
Jesus' Agony in the garden, His way of the cross, finally His death... Marks of His pain are clearly visible not only on the Shroud of Turin but also in our conscience.

For not only has He suffered physical pain: He has also  been exposed to the psychological torments, and the later were even worse.

Whenever an opportunity to sin comes to me, I can almost hear: "will you abandon me as well?".

Then I know clearly: Simon of Cerene, St. Veronica, and all the women of Jerusalem could not did for Jesus as much as I can do by the avoidance of my own trespasses.

Meditate on His Holy Face and do not abandon Him. Here comes a special moment - the time in which God himself asks for your presence by Him with all his divine and human Heart.

Blessed Easter to you all!

--
 Tomasz, Racibórz

Sunday, 10 April 2011

Lead entirely new life and trust


What is Lent for?Of course it has been given to us by Jesus so we could recognize our sins and get rid of them. Only then He can come to our thirsty, tired-out hearts and give them the Water of Life...
After that we will see that we all – poor, ordinary sinners –  have something in common with Lazarus or the blind man described in the Bible.
That's right: we, just like them, can Lead Entirely New life and Trust.


--
 Tomasz, Racibórz
PS. Pray for me, please!

Monday, 4 April 2011

Dziedziczenie duchowe(PL)

Michael Tomasello, psycholog poznawczy badający różnice między naczelnymi a ludźmi, stwierdza – w dużym uproszczeniu – iż podstawową przewagę gatunku ludzkiego nad wybranymi gatunkami małp, wywieść można ze zdolności tego pierwszego do wspólnych działań ku celowemu i trwałemu organizowaniu rzeczywistości na różnych jej poziomach. Wpisując się ze swoimi poglądami w koncepcję tak zwanego dziedziczenia kulturowego, współistniejącego i współtworzącego ludzkość wraz z mechanizmem dziedziczenia biologicznego, nie bierze On raczej pod uwagę wyjątkowości Istoty ludzkiej, która to wyjątkowość wynikałaby z posiadania przez Nią duszy. Zadbajmy, by To, co w moim przekonaniu w pierwszym rzędzie czyni nas godnymi Życia i miłości – to znaczy siła animująca ciało ku Zbawieniu[etym. anima(łac.)=dusza], dana nam w umiłowaniu przez Stwórcę, było piękne i promieniowało światłem na nasze dzieci i cały świat – składający się nie tylko z genów i memów, ale przede wszystkim z Dobra.

--
 Tomasz, Racibórz