Showing posts with label Maryja. Show all posts
Showing posts with label Maryja. Show all posts

Wednesday, 12 December 2012

Nawet w zimną, grudniową noc(PL)


Za nami druga niedziela Adwentu. Postarajmy się przygotować nasze serca na narodzenie w nich Jezusa, pamiętając, że najpiękniej będzie Dzieciątku, gdy w miejscu swego przebywania zastanie autentyczną radość, czystość płynącą z aktywnego pragnienia świętości oraz szacunek dla Tej, która dała Mu życie.

Możemy i powinniśmy prosić Matkę Bożą o to, by zadbała o rozwój Jezusowej Miłości w nas: Ona pierwsza wiedziała, jak troszczyć się o Jezuska; Tego, który swą  obecnością potrafił rozświetlić i ogrzać wnętrza ludzi i aniołów i czyni to po dziś dzień - nawet w zimną, grudniową noc.

Matko Boża z Guadelupe, wstawiaj się za nami!


--
Tomasz, Racibórz +

Saturday, 15 September 2012

Litany of Our Lady of Walsingham(EN-PL)


Litania do Naszej Pani z Walsingham
        Z jez. angielskiego przełożył (przez, dla oraz z pomocą Jezusa i Maryi) -- T. Drozd

Maryjo,
Maryjo bez grzechu,
Maryjo, Matko Boga,
Maryjo dziewicza,
Maryjo wniebowzięta,

Maryjo betlejemska,
Maryjo nazaretańska,
Maryjo kananejska,

Maryjo u stóp Krzyża,
Maryjo w Wieczerniku,
Maryjo, przykładzie kobiecości,

Kobieto Wiary,
Kobieto mająca Nadzieję,
Kobieto miłująca
Kobieto cierpiąca,
Kobieto zmartwiona,
Kobieto pokorna,
Kobieto uboga,
Kobieto czysta,
Kobieto posłuszna,

Kobieto rozważająca,
Kobieto słuchająca,
Kobieto za Nim podążająca,
Kobieto Jego pragnąca,
Kobieto Go kochająca,

Matko Boża,
Matko Ludzi,
Matko Kościoła,
Matko świata,
Matko, której potrzebujemy,

Matko Nienarodzonego,

Matko, któraś trwała w wierze,
Matko nigdy nie tracąca Nadziei,
Matko kochająca do końca,
Módl się za nas do Boga.





Módl się za wszystkie matki.
Módl się za wszystkie rodziny.
Módl się za wszystkich małżonków.

Módl się za wszystkich cierpiących.
Módl się za wszystkich czekających.
Módl się za wszystkie kobiety.

Wspominaj nas.









Wspominaj nas przed Bogiem.





Bądź zawsze naszą Matką





Módl się za wszystkie dzieci

Dziękujemy za Ciebie Bogu.

Módlmy się.
Święty i nieśmiertelny Boże - Dałeś nam Jezusa Chrystusa, by był naszym Zbawicielem i Bratem; udzieliłeś nam także daru osoby i macierzyństwa Jego Matki. Dozwól, prosimy Cię, byśmy wiedli życie godne tak wielkiego Brata oraz tak drogiej Matki i dzięki temu doszli do Ciebie, Ojcze nas wszystkich, który żyjesz i królujesz na wieki. Amen.
Nasza Pani z Walsingham, módl się za nami.
--

***

Litany of Our Lady of Walsingham
Mary
Mary, without sin,
Mary, God's Mother,
Mary the Virgin,
Mary taken to Heaven,

Mary at Bethlehem,
Mary at Nazareth,
Mary at Cana,

Mary at the cross,
Mary in the Upper Room,
Mary model of Womanhood,

Woman of Faith,
Woman of Hope,
Woman of Charity,
Woman of suffering,
Woman of anxiety,
Woman of humility,
Woman of poverty,
Woman of purity,
Woman of obedience,

Woman who wondered,
Woman who listened,
Woman who followed Him,
Woman who longed for Him,
Woman who loves Him,

Mother of God,
Mother of Men,
Mother of the Church,
Mother of the World,
Mother we need,

Mother of the Unborn,

Mother who went on believing,
Mother who never lost hope,
Mother who loved to the end,

                     



Pray to the Lord for us





Pray for all mothers.
Pray for all families.
Pray for all married couples.

Pray for all who suffer.
Pray for all who wait.
Pray for all women.

Remember us.









Remember us to God.





Be our Mother always





Pray for all children

We thank God for you.
Let us Pray.
All Holy and ever-living God, in giving us Jesus Christ to be our Saviour and Brother, You gave us Mary, His Mother, to be our Mother also; grant us, we pray you, to live lives worthy of so great a Brother and so dear a Mother, that we may come at last to you the Father of us all, Who lives and reigns for ever. Amen.
Our Lady of Walsingham, Pray for us.

Translated into Polish (because of,  for, and with the help of Jesus & Mary) by:

Tomasz, Racibórz +

Thursday, 3 May 2012

Ufać(PL)


Ostatnio –  za sprawą Koleżanki (dziękuję Ci  M.) –  zacząłem medytować nad znaczeniem, rolą i specyfiką zaufania. Wierzę, iż jest tak, iż ufać można tylko Bogu  lub (zdając sobie sprawę z oczywistej różnicy) Najbliższym, których On nam dał – innym tylko wierząc. Bo zaufanie to głębsza, wzbogacona formuła wiary. Tej, która nigdy nie będzie kompletną, gdy zabraknie kochającego serca...


Warunkiem koniecznym, drugim imieniem i dopełnieniem do ufności jest –  w moim przekonaniu –   właśnie sama miłość. Ufać bowiem, to oddać serce w czyjeś ręce, oddać bez reszty – przez i dla Boga –  wiedząc, że to dobre ręce. Można wierzyć bez Miłości, przyjmując lub dając tylko słowa, lecz by ufać, potrzebne jest serce, które KOCHA i WIE.


Dlatego właśnie zaufanie zawsze dotyczy osób: nie ma zaufania bez prawdziwej miłości, ani miłości bez zaufania. Wiedzieli o tym Obrońcy Jasnej Góry, którzy wierzyli w swoje bojowe umiejętności, ale zaufali tylko Jezusowi; odwdzięczył się Im On najpiękniej jak mógł – Sercem i płaszczem własnej Matki.


Dziękuję Ci Boże za Polskę i za Maryję.


--
Tomasz, Racibórz


PS. Poniżej naprawdę godny Niej Hymn, raduj się, Matko:
http://www.youtube.com/watch?v=0csj9I-EQSA&feature=related

Tuesday, 7 June 2011

Zadania Miłości/Nie na to umarłeś Jezu, byśmy mogli zabijać/(PL)

Dedykuję wszystkim – bez wyjątku – rodzinom świata 


God, who loves tiny beginnings, will know as He always does know, how and when to provide development (Bóg, który ukochał to co małe u początku, będzie wiedział, tak jak zawsze, w jaki sposób i kiedy sprzyjać ma rozwojowi)
Sługa boży S. Casey

Ostatnio uczestniczyłem w rozmowie, która doprowadziła mnie do skonfrontowania mojej duszy z pytaniem o powołanie i sens życia osoby o specyficznej sprawności, w toku dyskusji usłyszałem bowiem: „(...)Po co męczyć siebie i innych swoją osobą; matka powinna mieć możliwość dokonania aborcji, jeśli badania prenatalne wykażą, iż jej dziecko będzie niepełnosprawne(...)”.

Moja świadomość nie pominęła faktu, iż w przypadku stwierdzenia głębokiego upośledzenia mającego się narodzić dziecka, matka mieszkająca w Polsce ma, niestety, prawo (czy raczej źle pojętą wolność, którą filozoficznie rzecz ujmując, należałoby sformułować jako niegodną możliwość wyboru) pozbawić je radości życia; nie bez znaczenia wydał mi się przy tym fakt, iż ograniczenie sprawności człowieka niejedno ma imię: może być ono tak znikome, iż nie jest przeszkodą w wykorzystaniu pełni szans w sferze rozwoju rodzinno-edukacyjno-zawodowego, nawet w nieprzyjaznym dla inności świecie.

Zdarza się jednak, iż zadana człowiekowi niepełnosprawność, faktycznie jest znaczna. Droga do kapłaństwa jest wtedy dlań całkowicie zamknięta przykazem Boga, myślenie o małżeństwie zaś – ograniczone poprzez prawdziwe lub wyobrażone przeszkody do jego zawarcia.

Dlaczego więc pozwolić takiemu i każdemu innemu dziecku  przyjść na świat? Każdy, kto chciałby zadać to pytanie, musi być świadom istnienia głębszych niż powyższe wyrazów rozważań. Wyraża je wątpliwość odnośnie do tego, kto i na podstawie jakich przesłanek, miałby decydować o pozbawianiu istoty ludzkiej życia, danego jej przez działającą poza człowiekiem, do tego prawdziwie mądrze i nieegoistycznie Miłość? Trzeba zdać sobie sprawę, iż żaden – jednako mniejszy, większy, „sprawny”, czy „niesprawny” człowiek – nie jest naszą zabawką, przedmiotem, który teraz lub w przeszłości ma spełniać nasze „sny o potędze” , które to z ochotą nań scedujemy. Jest to przede wszystkim Osoba, która ma ubogacać świat, by czynić zeń piękniejszą ofiarę dla Boga – jedynego Dawcy i Stróża Życia; najpełniej zaś czyni to ktoś, kto spotykając innego człowieka, niesie mu Dobrą Nowinę, naszego Zbawcę – umiłowanego Jezusa Chrystusa. Jest to zresztą misją każdego obywatela Wszechświata, niemniej specjalnie predestynowani do niej są ludzie w sposób bardziej wyrazisty obdarzeni Krzyżem Chrystusa. Nawet gdyby nie mieli w życiu innego powołania, niż współniesienie tego Krzyża i świadczenie o Nim, powinni oni bardzo się chlubić i być radzi ze swojego położenia...Całym sobą przylegają bowiem do najlepszego modelu życia, który to przed wiekami wybrał dla swego Syna sam Bóg.

Jeśli dziecko o obniżonej w pewnych sferach sprawności, urodzi się w rodzinie katolickiej, nie musi popadać w bojaźń, a jedynie od chwili uzyskania używania rozumu, świadomie dziękować i ofiarować swe cierpienie za innych i po to, by wynagrodzić grzechy dokonane przeciw swemu Stwórcy – ma bowiem bardzo dobry „start” w dorosłość, a może i w dojrzałość. Jeżeli zaś nawet jest innego wyznania, lecz przy pomocy i wraz z rodzicami, żyć będzie blisko ewangelicznych rad Chrystusa, wciąż może mieć – wraz z nimi – nadzieję na Niebo. Jest to tym pewniejsze, z im większą radością rodzina, choćby wątpiąca przez nieznajomość prawd wiary( należąca przy tym do kręgu tak zwanych „anonimowych chrześcijan” ), podąży w ślad św. Rodziny, pielęgnując powierzony Jej Dar – obojętnie co On oznacza, dając się ponieść miłowaniu mimo wszystko, czy lepiej– ku wdzięczności za wszystko. Jeśli bowiem rodzina jest „szkołą miłości”, o czym nauczał nas bł. Jan Paweł II, to – dokonując parafrazy – rodzina podtrzymująca słabsze życie, jest tejże miłości uniwersytetem.

Karl Rahner zwracał uwagę na możliwość obdarzenia łaską (konieczną do) zbawienia, ludzi znajdujących się poza Kościołem, więc białe – choćby nieuświadomione – męczeństwo wychowania podjęte w niekatolickiej rodzinie, pewnie dodatkowo wzmacnia działanie ewentualnego błogosławieństwa bożego dla niej; wszystko to nie zmienia jednak faktu, iż tylko rodzina katolicka, będzie miała możliwość najpełniejszego i aktywnego cieszenia się poczętym na jej łonie życiem we wspólnej nadziei na Niebo. Kościół Rzymski został bowiem wyróżniony ufundowaniem Go w ramach ogniska domowego, którego centrum stanowi po dzień dzisiejszy samo Dzieciątko Jezus; o to ognisko dbają zaś – wzywając nas do naśladowania swych cnót – najlepsi Rodzice świata. Niestraszne były Im przepowiednie wypowiadane po narodzeniu Jezusa pod świątynią, przemierzanie wraz z Nim długich kilometrów bez słowa sprzeciwu, czy trwanie u stóp Krzyża, choć ten ostatni ból, stał się wyłącznym udziałem Maryi.

I Ona właśnie –ta ukochana Matka wszystkich rodzin – pomoże Wam i Waszemu Dziecku wytrwać ku Niebu, nawet jeśli momentami Niebo to przysłaniać będzie krzyż cierpienia. Niech uwierzytelnieniem nie będą moje słowa, lecz dwa matczyne zdania wypowiedziane przez samą Matkę Bożą podczas jednego z objawień w rwandyjskim Kibeho:

Nikt nie wchodzi do Nieba, nie cierpiąc” i „Dziecko Maryi nie rozstaje się z cierpieniem”.

Rodzice! Jeśli dowiedzieliście się teraz, iż wasze Dziecko będzie miało inaczej w stosunku do swych rówieśników rozłożony dar wyjątkowości i pragniecie modlić się o „cud”, nie wiedząc przy tym, o co konkretnie prosić – pozwólcie, niech Ono czyni to za Was swym uśmiechem, który może dać Wam udział w maryjnej, wypływającej ze skupienia się na Darze macierzyństwa, ufności – prowadzącej Maryję i wszystkie powierzone Jej dzieci do Nieba w  którym króluje Jej Syn.
--
 Tomasz, Racibórz

PS. Proszę o modlitwę, bym mógł,  mimo niepełnosprawności- jeśli taka będzie Wola Boża - dostąpić kiedyś łaski współdzielenia miłości w Rodzinie, w której będę tatą i mężem.

Friday, 11 March 2011

Eliasz i Maryja (PL)

Fragment  artykułu pt. "Duchowość karmelitańska" autorstwa  Ernesta E. Larkina, O.Carm. Tłumaczenie T. Drozd

(...)Życie wewnętrzne zostało mistrzowsko opisane w drugim ważnym dla historii Zakonu dokumencie noszącym tytuł „O założeniu pierwszych mnichów”, napisanym przez Filipa Ribota w 1390 roku; autor, kataloński karmelita, pragnął skrystalizować model powołań, koncentrując się po pierwsze na osobie Eliasza, po drugie na Maryi, Matce Jezusa. Eliasza od początku postrzegano jako o j c a karmelitów. Ribot uzasadnia tą postawę, przedstawiając na podstawie biblijnych przekazów, oraz tradycji wynikającej z aktywności pustynnych mnichów i Ojców Kościoła, pełne symbolizmu życie Eliasza; czerpie przy tym z przykładów mogących być z łatwością realizowanymi przez współczesnych mu współbraci, uwzględniając nowy kontekst ich życia, wynikający z pobytu w Europie. Stworzył on „Legendę Eliasza”, ta zaś inspirowała karmelitów i kształtowała ich tożsamość w ciągu kolejnych wieków.
W jednym, niezwykle ważnym rozdziale swego dzieła, Ribot nakreśla celowość istnienia Zakonu, używając przy tym stylu wypowiedzi zaczerpniętego z pierwszego kazania Jana Kasjana; można tu zauważyć duży zwrot w kierunku mistycyzmu. Według słów Ribota działalność zakonu karmelitańskiego służyć ma dwóm celom:
1) „Ofiarowywać Bogu serce czyste, nieskażone grzechem(...)”; oraz
2) „Umożliwiać sercom i doświadczeniu – nie tylko po śmierci, ale już w tym życiu, zakosztowania oraz poznania choć w części, potęgi wynikającej z obecności Mocy Bożej i radości wiecznej płynącej z chwały Niebios” .
Te dwa cele składają się na „znak rozpoznawczy” modlitwy karmelitańskiej, w naturalny sposób łączącej oczyszczenie i zjednoczenie z Bogiem. Powyższe ideały są wytworem tego samego Ducha, przeznaczonym dla każdej osoby.
Oto doniosły opis drogi karmelitańskiej: jego rozumienie od zawsze pełniło rolę przewodnią dla autorów tekstów duchowych (włączając Teresę z Avila i Jana od Krzyża). Oto pustynna duchowość Karmelu: poszukiwanie pustki i pełni, k e n o s i s    i    p l e n o r n a.
Eliasz był pionierem takiego stylu życia, ukształtował go dla wszystkich karmelitów. Jakkolwiek dawno porzucono twierdzenie, że karmelici wywodzą się bezpośrednio od Eliasza (jak to utrzymywał Ribot), prorok ten pozostaje o j c e m i założycielem Zakonu w szczególnym sensie; zainspirował Jego powstanie i wyznaczył Jego ideały.
Również postać Najświętszej Maryi Panny odgrywa znaczącą rolę w dziele „O założeniu pierwszych mnichów”. Jest Ona kolejnym wcielonym symbolem karmelitańskiego życia. Szybko stała się patronką miejsca w którym powstał Zakon, Naszą Panią z Góry Karmel; kaplica ku Jej czci wzniesiona została na miejscu, obok Fontanny Eliasza. Karmelici od najwcześniejszych czasów nazywali siebie Zakonem  Braci  Naszej Pani z Góry Karmel, czyniąc Maryję swą siostrą, patronką i matką.
Rola jaką Maryja odgrywała w Zakonie, podlegała znaczącemu umocnieniu na przestrzeni wieków: od XV w. Brązowy Szkaplerz1, stał się szatą wszystkich związanych z Zakonem.

  


--
 Tomasz, Racibórz


---------
1W Polsce nazywany częściej po prostu Szkaplerzem św. [przypis Tłumacza].