Sunday, 5 July 2015

Obce ciało

Najnowszy film Krzysztofa Zanussiego, „Obce ciało”, należy – w moim przekonaniu – do najlepszych dzieł tego reżysera.  Nie jest tak ze względu na kunszt aktorski występujących w nim aktorów (spośród nich na uwagę zasługuje jedynie Sławomir Orzechowski, który w bardzo przekonujący sposób wciela się w postać ojca-ateisty; do  jego postawy później jeszcze powrócę). Omawiany film budzi entuzjazm ze względu na wielowątkowość poruszanych tematów. Pośród nich najważniejszym wydaje się być problem funkcjonowania ludzi w strukturze korporacji. Jest tak jednak tylko pozornie, gdyż, jak sądzę, na czoło poruszanej w filmie tematyki wysuwa się kwestia działania Woli (Miłości) Bożej w praktyce.

Oglądając „Obce Ciało”, umocniłem się w przekonaniu, że Bóg nigdy nie daje nam tego czego (kogo) chcemy; daje nam za to siebie w postaci tych, których istotnie potrzebujemy. Zastanówmy się nad tym, jak działał On w przypadku, a lepiej –  na rzecz, wybranych bohaterów omawianego obrazu.

Katarzyna wybrała w końcu powołanie zakonne, by –  wbrew woli ojca – móc wypraszać dla niego „drugą ziemię”, czy raczej niebo, w które ten nie mógł, a pewnie bez wyboru córki, nie byłby nigdy w stanie uwierzyć. Kris potrzebowała Angela, by uwierzyć w Boga, człowieka i swoją wartość (swoimi bowiem wybrykami zdawała się maskować braki w poczuciu własnej wartości  [w myśl zasady – im więcej brawury, tym mniej odwagi, by być prawdziwie sobą]). Angelo zaś, w kontakcie z Kris, utwierdził się w swojej męskości (wyrażonej także – choć nie wyłącznie – w józefowym trwaniu w bliskości tych, których na drodze zechciał postawić mu Bóg).

Ten pierwszy poziom interpretacyjny, choć przekonywający i poprawny, wydaje się jednak niewystarczającym. Drugi sięga głębiej, prowadząc nas pośrednio do odpowiedzi na pytanie – „dlaczego Maryja, skoro mam Jezusa?” (oraz – „dlaczego różaniec pośród tysiąca innych modlitw?”).

Maryja  jest znakiem obecności Boga na czas nocy wiary u wierzących i pustki serc niewierzących, zachęcając każdego z nas byśmy – jako konkretni ludzie, tak jak Ona – nieśli dalej Miłość, bez której ufność w znalezienie drogi do „mieszkania w Domu Ojca” – może stać się tak samo zimnym, nieprzekonującym konceptem jak ateistyczne przekonanie, że – jak to wyraził niewierzący ojciec Kasi – „liczy się tylko ta ziemia”.

--
 Tomasz, Racibórz +

No comments:

Post a Comment